Bo to właśnie miłość jest!

-Eryk, zostaw ją! – patrze a mój syn właśnie siłuje się z Lilką – co Wy robicie?

-Nic – odpowiada Eryk – bawimy się.

-No jak się bawicie, jak ona już prawie płacze?!

– To miłość mama, miłość!

20150503_180027

Kiedy dowiedziałam się o drugiej ciąży, byłam mega szczęśliwa! Zawsze chciałam mieć przynajmniej dwójkę dzieci (choć w jakiejś wróżbie wyszła mi nawet piątka, wszystko przede mną ;)) Oczywiście od razu, jak to zazwyczaj bywa, jest nowina to i jest problem, jak wytłumaczyć półtorarocznemu dziecku, że będzie miało siostrę, albo brata… co mu powiem? Będzie fajnie, będziecie się razem bawić?! Każdy wie, że za nim dziecię będzie się chciało bawić minie kilka miesięcy, a czy akurat będzie się chciało bawić ze starszym bratem…? Na szczęście do rozwiązania było trochę czasu, a Erykowi wystarczyło powiedzieć, że będzie dzidziuś, a jak podrośnie to będzie się nim opiekować jako starszy brat. I tak, kiedy Lila się urodziła, Eryk po prostu patrzył na nią, nie dokuczał jej, tylko obserwował, a kiedy zapłakała, pierwszy był przy łóżeczku i mnie wołał: Mama, Lila płacze! Już od samego początku o nią dbał :)

Czas mijał, dzieci rosły, Lilka zaczęła sama się przemieszczać i od tego momentu podążała za Erykiem wszędzie, była wpatrzona w niego jak w obrazek i tak jej zostało do tej pory. Lila ma już ponad rok, sama jeszcze nie chodzi, ale wciąż, gdzie Eryk tam i ona! Oczywiście jak było do przewidzenia, kłócą się o wszystko! To Lila ugryzie Eryka, on ją popchnie, to się kłócą o jakąś zabawkę, krzyki, drapanie, płacz… widać że rodzeństwo. Kiedy przeginają, wkraczam i ich rozdzielam, oczywiście obydwoje wtedy ładują mi się na ręce i płaczą jakie to one biedne i że je coś boli i mama musi pocałować… ahh te urwisy moje. Mam czasami takie dni, że oboje mi siedzą na kolanach, płaczą równo o jakąś zabawkę, a ja nie wiem co zrobić i się śmieję po prostu…i tak siedzimy, aż im przejdzie.

Ale co mi się bardzo w nich podoba, to to, że bardzo są za sobą! Lila ciągle za Erykiem chodzi, a jak ktoś rusza jakąś rzecz, która należy do Lilki, wtedy wkracza Eryk i mówi: Nunu, to jest Lili! :) To takie urocze, szczególnie kiedy mówi to trzylatek z pełną powagą w głosie.

I tu widać szczerą, prawdziwą miłość jaką darzą się nawzajem, mimo sprzeczek, kłótni, zaraz siedzą razem, przytulają się i śmieją nie wiadomo z czego. Tak bardzo się cieszę, że mają się nawzajem, że potrafią się po prostu do siebie przytulić, mimo że przed momentem się kłócili i gołym okiem widać tę więź jaka ich łączy. Bo to właśnie miłość jest! A my dorośli moglibyśmy się wiele nauczyć od tych najmłodszych co to znaczy KOCHAĆ i być RODZINĄ.

20150503_180026

20150503_180019

Tak więc uczcie się dorośli, co to znaczy Kochać od dzieci swoich, bo one nawet jak nie umieją powiedzieć, to wam to po prostu pokażą!