Czas na poważne rozmowy. Czyli dialogi matki z synem ;) #1

Wiecie, czasem mam wrażenie, że rozmowy z dzieckiem są lekiem na całe zło, na gorszy dzień… zawsze można się czegoś nowego dowiedzieć, czegoś nowego nauczyć. A do tego, podczas takich rozmów, można zobaczyć, jak nasze dziecko już dużo wie, jak dużo rozumie… Nieraz mi szczena opadła jak młody coś „palnął”, ale uśmiech na twarzy wtedy, pojawia się w sekundzie :D Zobaczcie jak u nas czasem to wygląda:

Zazwyczaj w weekendy pracuję, więc młodzi razem z K jadą do dziadków. Jednego dnia kiedy ubieraliśmy się wszyscy (tzn. ja ubieram wszystkich prócz K, bo on umie sam), nagle nie wiedzieć czemu mój Eryk mówi do mnie całkiem poważnie:
E: Mama Ty nie jedź z nami do babci!
JA: Czemu nie mogę z Wami jechać? – podpytuję zaciekawiona i zszokowana.
E: Ty jedź do pracy!
JA: Okej…To ja mam jechać do pracy, a Wy wszyscy do babci??? – nie no co za sprawiedliwość…
E: Tak, Ty jedź do pracy i zarabiaj pieniądze na moje klocki LEEGGOOO :) – Odpowiedział z uśmiechem ;) No i poznała matka swe miejsce i cel jej pracy…

A skoro jesteśmy już przy #LEGO, to Eryk ma swój ulubiony Lego wóz (czyli wóz strażacki). Ale nie Lego Duplo…o nieee, to musiało być Lego City! To wyobraźcie sobie, co się z tym dzieje, kiedy 3,5 letnie dziecko się tym bawi… ciągle coś odpada! I tak, matka ciągle to naprawia, a to znów się rozpada i tak w kółko, ale to co słyszę zawsze kiedy mu naprawię ten wóz…haha:

E: Naprawiłaś! Brawo mama! Jesteś MISTRZEM! Piąteczka! (i przybija mi piątkę;) )

Ale… niestety, jak już wspominałam, ciągle coś odpada, i…

E: O nie! Mama patrz! Coś zrobiła?

JA: Co? Przecież Ci naprawiłam…

E: No patrz! Źle złożyłaś…naprawisz mi to? – Jasne… Chyba jednak nie jestem takim mistrzem, co? :>


Niedawno kupiłam sobie spodnie, takie z „dziurami” i przetarciami :) Eryk jak je zobaczył bardzo się zmartwił…
E: Mama tu są dziury!
JA: Wiem, ale to są takie specjalne dziury …-zaczynam wyjaśniać.
E: Co?! Nie, nie, nie… to są dziury! Trzeba wyrzucić, a tata kupi Ci nowe spodnie!
JA: Kotku, ale to są NOWE spodnie, one są tak specjalnie zrobione.
E: NIE! Tu są dziury! Musisz je wyrzucić! A ja pójdę do pracy i Ci kupię nowe. – no nie przegadasz dziecku, jak nie tata, to ON kupi mi nowe :D

Ostatnio w telewizji ciągle lecą reklamy z coraz to fajniejszymi zabawkami, które możemy kupić dziecku z okazji Mikołaja, albo pod choinkę. Jak na mnie te reklamy większego wpływu nie mają, tak moje dziecko chciałoby wszystko! Ciągle słyszę: Mama kupisz mi to? A to? Masakra…i tak kiedyś:
E: Mama patrz! LEGO Star Wars! Kupisz mi?
JA: Eryczku to dla większych dzieci jest.
E: Ale ja jestem już duży!
JA: Yyy…No tak…- odpowiedziałam, po czym -… już się boję… -mruknęłam do siebie, myśląc o tym, że on tak łatwo nie odpuści i przez najbliższe tygodnie będę słyszeć o Lego Star Wars…
Nagle czuję jak mnie młody klepie po ramieniu i mówi:
E: Mama nie bój się! To tylko reklama… :)

Moje dzieci lubią jeść sam makaron. I tak kiedyś, jak ugotowałam do spaghetti, to dałam im na talerzyku sam makaron. Nagle patrzę a mój syn robi dziwne coś z tym makaronem…A mianowicie układał go na bagietce :)
JA: Eryczku co robisz z tym makaronem?
E: Pizzę dla taty.
JA: I tata to będzie jadł?
E: Tak! Tata się ucieszy, patrz-jest pięknie! – Ha, na pewno będzie zachwycony! ;)