Czym dla Ciebie są marzenia?

 

Każdy z nas ma jakieś marzenie, czy się do tego przyznajemy czy też nie. Człowiek musi marzyć, aby ruszyć z miejsca, aby obrać jakiś cel w życiu i zmierzać do niego. Lubimy marzyć, taka nasza natura, dzięki marzeniom mamy siłę aby iść przez życie, odkrywać, poznawać, zdobywać i cieszyć się życiem, bez marzeń nasze życie byłoby po prostu smutne i zbyt łatwe. Taka prawda.  Mamy wiele marzeń, tych małych i tych dużych. Jest ich mnóstwo, a pierwsze marzenia realizujemy już jako dzieci.

Pamiętasz marzenia z dzieciństwa? Były zapewne bardzo proste, na tyle proste że teraz jak o tym pomyślisz, to wydają się głupie… Ja jako małe dziecko zawsze marzyłam, aby być już dorosła, żebym nie musiała chodzić do szkoły i mogła pracować jak mama… Jak sobie teraz o tym pomyślę to mi się śmiać chce… ładne mi marzenie, ale marzenie się spełniło, mimo że trwało to parę lat -jestem dorosła i pracuję:) Miałam też inne marzenia, choćby nauka jazdy konnej. W mojej miejscowości było kilka stadnin i początkowo rodzice opłacali mi lekcje, ale nie stać ich było na zbyt wiele takich jazd… i co miałam zrobić? Poddać się? Zrezygnować tylko dlatego, że pojawiła się przeszkoda? Byłam dzieckiem, miałam zapał i energię, chciałam jeździć i wiedziałam, że muszę coś sama zrobić aby zrealizować swoje marzenie:) I tak, w jednej ze stadnin, za pomoc przy koniach ( jakieś sprzątanie stajni, czyszczenie koni ), mogłam się uczyć jeździć, po prostu pracowałam na to aby spełnić swoje marzenie, nie poddałam się, znalazłam inną drogę do realizacji celu.

Kiedy miałam około 23 lata, zapragnęłam mieć dziecko… wydawałoby się prosta sprawa, niestety nie dla każdego… Zaczęły się badania, lekarze, stwierdzone PCOS i na dodatek brak owulacji – dla kobiety coś takiego może zabrzmieć jak wyrok, ale nie miałam zamiaru się poddać, jeszcze bardziej mnie to motywowało, posiadanie dziecka stało się marzeniem, które miałam zamiar urzeczywistnić! Leczenie nie należało do najtańszych, ale wiedziałam, że muszę spróbować, znalazłam świetnego lekarza – prywatnie, więc były to dodatkowe koszty, praktycznie poświęcałam na to każdą wypłatę, walczyłam o swoje marzenie, aż pewnego ranka na teście ciążowym pojawiły się dwie kreski! Kilka miesięcy później urodził się Eryk, moje marzenie się urzeczywistniło, po kilku latach walki mogłam go dotknąć, patrzeć na niego i tulić. Jednak życie to życie i czasem postanawia Ci dowalić, sprawdzić jak sobie poradzisz z nieoczekiwanym… Eryk urodził się z rzadką, nieuleczalną chorobą genetyczną, nieuleczalną na chwilę obecną, co wcale nie oznacza, że kiedyś nie będzie na to leku. Ogólnie Eryk wygląda jak każdy inny chłopczyk w jego wieku, nikt nawet by nie pomyślał, że jest coś nie tak, a jednak. I tu pojawiło się kolejne marzenie, czy realne? nie wiem, może kiedyś… Chciałabym, aby ktoś kiedyś znalazł lek na tę chorobę i żeby mój syn był całkowicie zdrowy, żebyśmy nie musieli się martwić, że choroba nagle zaatakuje, żeby mógł korzystać z życia tak jak on tego chce, żeby zawsze był tak radosny jak jest teraz – to moje aktualnie największe marzenie, a nawet kilka. Niestety tego marzenia sama nie mogę zrealizować, nie całego, mogę mieć tylko nadzieję, że ktoś, jakiś genialny genetyk, lekarz, czy ktoś kto się na tym zna, odkryje jakiś sposób na tę chorobę…

Jednak to wcale nie oznacza, że nie mam też innych marzeń! Mam i to wiele, do których nieustannie dążę, krok po kroku, czasem robię krok w tył, ale to wcale nie oznacza, że się cofam, wręcz przeciwnie! Czasem jeden krok w tył oznacza dwa kroki do przodu. W swojej podróży do realizacji marzeń jestem ostrożna, spotykam wiele osób, czasem mnie wspierają, a czasem próbują odwieźć od mojej drogi, bo uważają że jest głupia, a ja mogę sobie tylko pomarzyć, a i tak tego nie osiągnę, nie wierzą w siłę marzeń, stoją w miejscu. Od takich osób się odcinam, wiecie to jest tak jakbym była przywiązana za nogę do tonącej kłody i równocześnie miała nóż w ręce, albo tonę razem z kłodą, albo się odcinam, niby proste, choć nie zawsze. Nie zawsze potrafimy dostrzec tonącą kłodę i za nim się obejrzymy jesteśmy na dnie…

Ludzie często poddają się w realizacji swoich marzeń bo natrafili na jakieś przeszkody, jak dla mnie są to tylko sprawdziany, które trzeba przejść albo wykombinować sposób jak je ominąć, sprawdziany które nas przygotowują do życia z naszym urealnionym marzeniem, bo musisz udowodnić, że zasługujesz na to, aby Twoje marzenie się spełniło. Droga do marzeń ma nas rozwijać, uczyć, wzbogacać o nowe doświadczenia. Ale musimy pamiętać aby robić tylko to co uznajemy za słuszne i zgodne z naszym sumieniem, nigdy wbrew sobie, bo by nas to przytłoczyło.

Kiedyś ktoś marzył o tym żeby latać! I co? Śmiano się z niego, a teraz każdy może wzbić się i polecieć! Samolotem oczywiście, albo czymś w tym stylu:)Nie bój się korzystać z pomocy innych, nie czekaj aż Twoje marzenia same się zrealizują, bo samo nic się nie dzieje, a jak będziesz tylko siedzieć i czekać na cud, to ktoś inny zacznie żyć Twoimi marzeniami, a Ty dalej będziesz siedzieć i czekać! Czy tego właśnie chcesz? Czym są dla Ciebie marzenia? Czymś nierealnym, nieosiągalnym, czy jednym z wielu punktów w Twoim życiu do których musisz po prostu dojść?

cropped-20150425_125637.jpg

20140505_185700