5 rzeczy, które mnie denerwują, kiedy moje dzieci…

Kiedy stajesz się matką, zapominasz co to prawdziwy, spokojny sen. Właściwie, to ja już nawet nie pamiętam, kiedy ostatnio przespałam nieprzerwanie całą noc. A nawet, kiedy już śpię, to jest to bardziej czuwanie, niż spanie. Jestem praktycznie zawsze gotowa do szybkiego zrywu z łóżka, przy odgłosie najcichszego kaszlu, płaczu czy nawoływania. Nawet kiedy nic nie słyszę, z przyzwyczajenia wstaję w nocy i idę sprawdzić, czy u dzieci jest wszystko w porządku i czy nie trzeba ich czasem przykryć kołderką…

Jeśli chodzi o wysypianie się, jako matki mamy przechlapane… Podobno lepiej już nie będzie, więc lepiej się przyzwyczaić do ograniczonego zapotrzebowania na sen już teraz. Jedyne czym się zawsze pocieszam, to tym, że moje dzieci zazwyczaj nie wstają za wcześnie i mogę choć trochę odespać rano. Zazwyczaj… Ale nie dziś…

Dziś Lilka postanowiła wstać o piątej rano, gdzie normalnie wstaje po siódmej! O piątej, wyspana, pełna energii (bo przecież już jest jasno!), postanowiła obudzić pozostałych (śpiących jeszcze) domowników… Jak z nami, starymi i zmordowanymi rodzicami nie poszło jej zbyt łatwo, tak z Erykiem jak najbardziej. Tak więc, tuż po piątej, miałam już na głowie dwoje, super wyspanych i gotowych na ekstremalne szaleństwa dnia codziennego, urwisów. ON, zwany przez młodych tatą, jako, że starszy ode mnie o 6 dni, uciekł do drugiego pokoju i tam kontynuował swoją drzemkę. JA, jako młodsza, zostałam na polu bitwy! Dosłownie, bo od kilku dni, młodzi za najlepszą zabawę uznają walki…

Powiem Wam szczerze, że nie znoszę tych dni, kiedy to, któreś z moich dzieci ma fazę „rannego ptaszka”! Nie znoszę, bo:

1. Dzieci są głośne!

Dzieci, kiedy wstaną wcześnie rano, zachowują się tak, jakby wstały normalnie o każdej innej porze dnia. Dla nich to nie ma różnicy. I tak, Ty starasz się dojść do siebie, a one już zadają Ci masę pytań (których i tak nie rozumiesz, bo mózg jeszcze śpi), włączają grające zabawki, wysypują je z pudeł, stukają, śmieją się, biegają, tupią… czyli normalka. Tyle, że kiedy pozostali jeszcze śpią, a zwłaszcza drugie dziecko, to masz gwarantowane, że to pierwsze obudzi to drugie w kilka minut…

2. Zaczynają szukać…

Kiedy Twój mózg odmawia Ci posłuszeństwa i mimo, że wiesz, że Twoje dziecko już jest na nogach i znajduje się gdzieś w domu, ale Ty dalej nie możesz się obudzić i jedynie przełączasz się na tryb drzemki czuwającej (czyli leżysz dalej, ale wszystko słyszysz), Twoje dziecko zaczyna szukać… Szukać czegoś ciekawego i niedozwolonego… I kiedy słyszysz jak ryż rozsypuje się na podłogę w kuchni, wiesz, że musisz wstać!

3. Mają full energii…

Ty, ledwo żywa (bo przecież jest środek nocy), idziesz praktycznie na oślep do kuchni i jeszcze z zamkniętymi oczami robisz sobie kawę, a one od razu po przebudzeniu zachowują się jakby zdążyły wypić już po dwie espresso…

4. Są głodne…

Kiedy już praktycznie nie śpisz, tylko leżysz z zamkniętymi oczami, słyszysz jak ktoś się nad Tobą nachyla i szepcze Ci do ucha: ” Mamo jestem głodny/a”. A to oznacza, że musisz wstać i zrobić im śniadanie. Wchodzisz do kuchni, a tam okazuje się, że nie ma chleba (akurat chcą kanapki), a „Awiteks” czynny dopiero od 6! I słuchasz tak do szóstej, że są głodne, mimo że im dałaś po bananie  i wafelku ryżowym…

5. Idą później spać…

Ty od rana na nogach, bo skro dzieci nie śpią, to Ty też nie, uwijasz się z wszystkim jak nakręcany samochodzik, kiedy czujesz że Ci obroty spadają, doładowujesz się kolejną kawą i czekoladowym batonikiem. A dzieci co? Idą po prostu spać. A co jest najlepsze? Nie równocześnie, o nie, to by było zbyt piękne! Idą spać po kolei, kiedy jedno się budzi drugie usypia… I tak się ładują naprzemiennie, a kiedy się budzą, zgadnij co? Znów mają full energii!

Macie podobnie? Czy tylko u mnie takie przypadki?