Kiedy dziecko je coraz mniej… przyczyna może być poważna!

Dopóki je, wszystko jest ok…

Zanim zostałam mamą, jednym z najczęstszych tematów jakie podsłuchałam u koleżanek dzieciatych – to to, że ich dzieci to niejadki. Wołały na nie Tadki-niejadki. W temat się nie wdawałam wcale, ponieważ wtedy dzieci nie miałam i wypowiedzieć się nie mogłam, jedynie co, to mogłam słuchać. Kiedy urodził się Eryk, cieszyłam się okropnie, że moje dziecko je! I to dużo. Mimo to nigdy pulchnym dzieckiem nie był, wręcz raczej chudziutki, ale to chyba w genach ma po tacie :) Co mu nie dałam spróbować, jadł, kiedy się kończyło domagał się więcej, wszyscy w koło nie mogli się nadziwić jak pięknie jadł.

Kiedy dziecko przestaje jeść…

Niestety nie trwało to wiecznie… w pewnym momencie zauważyłam, że jakoś zjada mniej. Z dnia na dzień miałam wrażenie, że więcej zostaje w miseczce, a miał wtedy około roku, więc rósł, ruszał się dużo, to chyba powinien jeść więcej, albo choć tak jak wcześniej. Poszłam z nim do pediatry kontrolnie i zapytałam się czy powinnam się martwić. Na szczęście moja pediatra jest dość ogarnięta, zbadała go i powiedziała, że jest w porządku, ale żeby wszystko było jasne, skierowała nas na badanie krwi: morfologia + żelazo. Kiedy przyszły wyniki, okazało się, że żelazo jest na bardzo niskim poziomie i trzeba mu podawać dodatkowo. Lekarka stwierdziła, że to może być przyczyna braku apetytu. I faktycznie, zaczęliśmy podawać żelazo i po około dwóch tygodniach trochę się podniosło, apetyt też wzrósł, więc byłam już spokojniejsza, żelazo podawaliśmy jeszcze przez jakiś czas, aż wyniki były dobre.

Moja bratowa miała podobny problem z synem, więc jej poradziłam, żeby zapytała się swojej pediatry o badanie poziomu żelaza we krwi. Niestety, ta nawet jej na zwykłe badanie nie chciała dać skierowania ( nie rozumiem tego akurat jaki to był problem dla pediatry, skoro matka sygnalizowała jej, że z dzieckiem ewidentnie jest coś nie tak). Moja bratowa mimo wszystko na własną rękę zrobiła te badania (akurat nie są drogie) i zaniosła wyniki swojej lekarce. Poziom żelaza u jej syna był jeszcze niższy niż u Eryka, tu już mieli do czynienia z anemią! A gdyby tak nie zrobiła tych badań?

Moim zdaniem, pediatra powinien bez żadnego „ale” wystawić skierowanie, a nie wmawiać matce, że wszystko jest w porządku. Lekarka powinna słuchać matki – poza tym we krwi można nawet wykryć zapalenie płuc u dziecka, mimo, że nie ma żadnych zewnętrznych objawów (mojej koleżanki córka tak miała). Ja bym takiego pediatrę od razu zmieniła, a nie zastanawiała się później, czy czegoś nie dało się wykryć wcześniej.

Jest to oczywiście jedna z możliwych przyczyn braku apetytu u dziecka, dlatego lepiej nie zakładać od razu, że nasze dziecko to typowy Tadek-Niejadek. Warto zastanowić się, czy przypadkiem w ten sposób, organizm naszej pociechy nie próbuje nam czegoś przekazać…