Krem pod oczy po 30-tce-Shiseido Bio-Performance.

 

Jakiś czas temu, zaczęłam przykładać dużo większą wagę do tego jakich kosmetyków używam i jak się sprawdzają. A wszystko przez to, że przekroczyłam 30-stkę… i moja skóra zaczęła więcej wymagać, a co za tym szło, ja zaczęłam więcej wymagać od kosmetyków, które sobie aplikowałam na twarz i ciało. Te które dotychczas mi wystarczały, przestały spełniać moje oczekiwania, moja skóra potrzebowała czegoś więcej. W pierwszej kolejności, zaczęłam się zastanawiać nad odpowiednim kremem pod oczy. Ponieważ, to tu, dzięki temu, że skóra pod oczami jest niemal pozbawiona gruczołów łojowych oraz podściółki tłuszczowej, pojawiają się pierwsze zmarszczki. A ponieważ zauważyłam delikatną siatkę cienkich linii na dolnej powiece, oraz głębsze linie mimiczne i pojawiające się w kącikach tzw „kurze łapki”, postanowiłam coś z tym zrobić! W końcu mam dopiero 30 lat… Skóra wokół oczu jest bardzo delikatna, więc krem również taki musiał być, ale także musiał być skuteczny. Zaczęłam przeglądać internet. Szukałam „najlepszego kremu pod oczy dla 30-sto latki”. Najwięcej pozytywnych opinii zbierał krem z serii Shiseido bio-performance super corrective eye cream. Więc po dłuższych przemyśleniach, kupiłam go sobie w sephora.

Krem pod oczy opracowany w oparciu o rewolucyjną technologię inspirowaną zabiegami medycyny estetycznej ( iniekcje kwasu hialuronowego). Formuła odbudowuje i utrzymuje elastyczność skóry działając na wszystkich jej poziomach. Przywraca młodzieńczy kontur oka.

Shiseido Bio-Performance Crème Yeux Super CorrectriceSuper Corrective Eye Cream – krem pod oczy przeciwdziałający problemom skórnym. Posiada właściwości przeciwzmarszczkowe, nawilżające i rozświetlające. Wygładza skórę wokół oczu, jednocześnie nadając jej młodzieńczego wyglądu. Wyraźnie poprawia jędrność i gęstość skóry. Redukuje opuchnięcia i  cienie pod oczami.

Krem zamknięty jest w bardzo eleganckim pojemniku z pompką. Ma konsystencję jakby „masełka”, czyli jest lekko tłusty. Jest bardzo wydajny więc wystarczy go nałożyć odrobinkę na skórę, a następnie opuszkami palców delikatnie wklepać. Po aplikacji, krem zostawia na skórze tłusty film, dlatego też, nie sprawdził się u mnie bezpośrednio pod makijaż. Musiałam chwilę odczekać, aż trochę się wchłonie, pozostałość ewentualnie”doklepać” i dopiero nałożyć makijaż, natomiast na noc sprawdzał się idealnie.

Jakie efekty?

Już po pierwszym użyciu zauważyłam znaczną poprawę wyglądu dolnej powieki. Krem naprawdę bardzo dobrze nawilża, dzięki czemu wszystkie moje cienkie i płytkie linie, powstałe w wyniku złego nawilżenia skóry, już po tygodniu stosowania zniknęły. Jednak trzeba uważać, aby nie nakładać  go za dużo oraz zbyt blisko kącików oka, bo może dostać się do środka, i będziemy widzieć jak przez mgłę. Wystarczy delikatnie wcisnąć pompkę, a krem wydobywa się w odpowiedniej ilości. Przyznam szczerze, że sama nauczyłam się tego pod koniec drugiego miesiąca użytkowania i od tamtego czasu krem nigdy mi do oka się nie dostał.

Jeżeli chodzi o te głębsze i wyraźniejsze linie (mimiczne), tuż po nałożeniu kremu wypełniały się tak na około 5-6 godzin, dzięki temu, oko nabierało młodzieńczego wyglądu, ale  zmarszczki nie znikały, to by było chyba zbyt piękne! Dopiero w 3 miesiącu regularnego stosowania, zauważyłam, że tzw „kurze łapki” w kącikach praktycznie zniknęły, a linie na dolnej powiece znacznie się spłyciły. Nie ma lekko, na wszystko trzeba czasu. Ale dla mnie było najważniejsze, że krem faktycznie działa i odmłodził moje spojrzenie!

Krem ogólne nie podrażnia, jest bardo wydajny i świetnie nawilża. Żadnych nowych zmarszczek nie odnotowałam, czyli krem  bardzo dobrze działa zapobiegawczo, a „stare” znacznie się spłyciły, dzięki czemu, moje oczy znów wyglądają zgodnie ze swoim wiekiem, a nawet młodziej. Jak dla mnie, jeden z najlepszych jakie do tej pory używałam i na pewno wrócę do niego jeszcze nie raz.

Cena w Sephora to: 285 zł/15 ml.