Jak makijaż brwi zmienił moje życie?

Brwi są filarami naszej twarzy. Podkreślają nasze rysy, oczy, zadbane mogą unieść całą twarz. Niestety, z wiekiem przerzedzają się, gdyż włoski wolniej odrastają. I kiedy nadmiernie skubiemy pensetą włoski, może się okazać, że zamiast się odmłodzić, dodamy sobie lat.

Pamiętam, kiedy byłam nastolatką, takie wyskubywanie było bardzo modne. Im cieńsze brwi, tym było lepiej… niestety! Fatalna moda, która i mnie nie ominęła. Razem z przyjaciółkami ze szkolnej ławy, same tworzyłyśmy sobie kształty brwi, ciągle poprawiając i poprawiając i poprawiając… Sami możecie się domyślić jak to się skończyło! Po brwiach został nikły ślad w postaci bardzo cienkiej i nie do końca równej kreski. Większości dziewczynom brwi odrastały niemal natychmiastowo, ale mi…NIE! W ogóle…Czułam się jak moje brwi – bez wyrazu… Musiałam czekać ponad rok, żeby mi odrosły choć trochę, tak, aby w ogóle było znać że mam coś nad oczami. Ale i tak, moje brwi są tak rzadkie i jasne, że muszę je jakoś wspomagać, żeby nie wyglądać jak ufoludek! Serio, jak ich nie podkoloruję, wyglądam co najmniej dziwnie…

KOLOROWANIE BRWI

I tu z pomocą, jak zwykle w kwestiach poprawiania wyglądu, przychodzą nam różne kosmetyki! Na początku stosowałam jakieś polecone odżywki, które podobno cuda miały zdziałać, jak olejek rycynowy czy L4L. Niestety nic mi to nie dało, żadnych efektów… Przed malowaniem sobie kresek się wzbraniałam, gdyż kojarzyłam z tym starsze Panie, czy zbytnio przemalowane dziewczyny, gdzie ich brwi wyglądały, raz że sztucznie, dwa, paskudnie!

Z drugiej strony, zazdrościłam tym wszystkim dziewczynom, które mają piękne i bujne brwi i mogą z nimi robić co tylko chcą… Też takie chciałam mieć! Aż pewnego dnia zobaczyłam filmik, chyba na fb czy yt, jak zupełnie zwykła dziewczyna z rzadkimi brwiami jak u mnie, wykonuje ich profesjonalny makijaż, tak, że nie było prawie znać, że są tak pomalowane i dodatkowo, wyglądały SUPER! Zaczęłam przeglądać mnóstwo takich filmików (mała obsesja się zrodziła:)), głównie na instagramie, chciałam podpatrzeć ich technikę i sama spróbować! Więc zaopatrzyłam się w kosmetyki i sama zaczęłam eksperymentować przy moich brwiach.

Powiem szczerze, z początku to całkiem kiepsko mi wychodziło, ręka mi się trzęsła, zamiast łuku, jakieś szlaczki mi się robiły… Ale cały czas ćwiczę i wydaje mi się, że coraz lepiej mi to wychodzi :) W każdym razie, moje brwi wyglądają w miarę naturalnie, a ja nie przypominam już takiego ufoludka!

Nie mam jakichś super profesjonalnych kosmetyków, na razie jestem na etapie treningu i opanowania pewności ruchów przy wykonywaniu kresek i łuków, więc szkoda mi było przepłacać. Bo co jakbym zaraz stwierdziła, że to nie dla mnie, że nie umiem i rzuciłabym kosmetyki w kąt? Dlatego wolałam zacząć od tych w miarę niedrogich, które i tak całkiem nieźle się sprawdzają. To niesamowite, że kilka ruchów ręką może odmienić całkowicie wygląd naszej twarzy. W końcu czuję się z moimi brwiami dobrze, mimo że nie są idealne!

A Wy malujecie czy jesteście posiadaczkami gęstych i kształtnych brwi?