W markowych sklepach, używana odzież!?

W wielu sklepach z odzieżą mamy możliwość zwrotu bądź wymiany zakupionego towaru w jakimś przedziale czasowym. Te przedziały są bardzo różne, bo chyba już od 3 dni do 30 dni od daty zakupu. Tak dla jasności, nie jest to regulowane prawnie, a jedynie dobra wola firmy! Taka możliwość ewentualnego zwrotu zachęca klientów do zakupienia towaru, np. nie mierząc go bo nie mają akurat czasu, lub też kupują na prezent dla kogoś i nie wiedzą czy będzie pasować. Dzięki temu, o ile towar nie zostanie zwrócony, firma ma większe zyski.

ALE….!

Prawo zwrotu dotyczy tylko i wyłącznie artykułów z paragonami, metkami przypiętymi ORYGINALNIE i towaru NIEUŻYWANEGO! Nieużywanego, to znaczy nie noszonego! A nie, że Pani zakupiła żakiet, poszła w nim na wesele (nie odrywając metki, bo była przypięta w środku) czy inne wyjście, po czym po tygodniu wróciła do sklepu z zamiarem zwrotu, gdyż stwierdziła, że jednak jej się nie podoba! I na dodatek, kłamie w żywe oczy sprzedawcy, że ona go tylko przymierzyła w domu. Gdzie już na pierwszy rzut oka widać, że żakiet był noszony, ma jakąś plamkę (i tu również Pani się zarzeka, że musiała już być – ok, ale to musi być zgłoszone przy zakupie), a co jest najlepsze, żakiet na odległość śmierdzi papierosami! No nie róbmy z ludzi idiotów! I co taka sprzedawczyni ma zrobić? Przyjąć żakiet, bo Pani ma metki i paragony i wystawić już noszony, śmierdzący na sklep jako NOWY? Bo chyba tak to rozumieją niektóre klientki.

Tu się kupuje, a nie wypożycza!

Od tego chyba są jakieś wypożyczalnie z ubraniami, które później oddają daną rzecz do czyszczenia. Nie róbmy ze sklepów markowych second-handów, bo ceny za towar raczej są nieporównywalne. A niestety, bardzo dużo ubrań na sklepach, o których klient myśli, że są nowe i nieużywane, niestety ale są już po kimś!

Ktoś mógłby powiedzieć, że takie sytuacje zdarzają się sporadycznie…Niestety, takie sytuacje zdarzają się nagminnie, a robią to zazwyczaj STAŁE KLIENTKI. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że czasami sprzedawca ma związane ręce, bo taka klientka ma na niego już swoje sposoby i czy chce czy nie i tak ten zwrot musi przyjąć. Podobno są nawet fora na ten temat, jak ominąć „system”…

Klientka się cieszy, bo i tak wyszło na jej i towar zwróciła. Sprzedawca ma mord w oczach przez resztę dnia, a kolejny nieświadomy klient kupuje ten żakiet jako nowy i też jest zadowolony, bo dostał rabat 5% na plamkę… Żenada! Bo tak naprawdę same siebie oszukują i robią sobie na złość. Sprzedawca będzie wiedział, że to było już używane, a następny klient nie. A sądzę, że jeżeli chciałby kupić używany towar, to wybrałby się do innego sklepu i wydał o wiele mniej pieniędzy. Także podpowiadając sobie nawzajem na forach, jak zwrócić używaną rzecz, narażają same siebie na własne oszustwa.

Jest to przykre, ale niestety prawdziwe! Dlatego ja już jestem wyczulona na takie „nowe”, „nieużywane” artykuły i zawsze, pierwsze co robię to je piorę!