Porządek według dziecka

Każdy chciałby mieć w domu porządek, tak, że jak ktoś wpadnie do nas z nie za powiedzianą wizytą- wpuścimy go do środka bez problemu.  U mnie takie coś raczej się nie zdarza, mimo, że codziennie sprzątam, odkurzam, układam zabawki, staram się żeby wszystko wyglądało idealnie, to zawsze ale to zawsze 10 minut później- jakby tornado przeszło przez pokój … eh i co zrobić.  Przecież bawić się nie zabronię, bo młody by wpadł na jakiś gorszy jeszcze pomysł, a tak to przy najmniej zajęcie ma- ćwiczy swoją kreatywność w demolce;) Oczywiście jak wiem, że ktoś zaraz wpadnie na „kawę”, to zaraz wszystko do drugiego pokoju wrzucam, tak żeby choć pozory na chwilę zachować he he :) Teraz to już się do tego przyzwyczaiłam, w sumie na zewnątrz zimno i szaro, długo nie posiedzimy, wszędzie mokro i błoto, to nawet na plac zabaw nie bardzo da się iść, no więc nudzi mu się ;) Na szczęście nie mam większego hopsia na punkcie porządku, wiec przymykam na to oko, ale jak trzeba to przez chwilę porządek jest.
Każdy ma własną interpretację porządku, a zwłaszcza dzieci… wiadomo jak już przegina to zaraz każe mu posprzątać choć część zabawek, którymi akurat się nie bawi, a tak to przy najmniej nie siedzi i nie zamula przed TV. Czasem jak na niego patrzę, to się tak zastanawiam, gdzie ta moja wyobraźnia się podziała, przecież ja też kiedyś potrafiłam wymyślać rożne dziwne rzeczy ze zwykłych domowych przedmiotów i świetnie się przy tym bawić… ach chciało by się być jak dziecko czasem, nie mieć problemów, żadnych obowiązków, czas tylko na zabawie i szczerej radości podczas zabawy w dom ułożony ze zwykłych poduszek :) Ach ta wyobraźnia… im jesteśmy starsi tym więcej rzeczy widzimy w biało-czarnych barwach, a coraz to mniej w kolorach tęczy, myślę, że czasem warto się zatrzymać i przypomnieć sobie jak to było gdy byliśmy dziećmi, a nawet spróbować się cieszyć z najdziwniejszych i najzwyklejszych rzeczy :)
image