Prosta czynność, która błyskawicznie uspokoi Twoje dziecko!

Dzieci miewają „humorki”. Potrafią w sekundzie, ze śmiechu przejść w złość i na odwrót. Czasami sama nie wiem o co im chodzi i co mam zrobić. Zwyczajnie ręce opadają, a ja czuję się bezsilna jak chusteczka na wietrze…

Dopiero co się bawiły, śmiały, biegały, a za chwilę… krzyk, pisk i tony łez! Tylko czemu? Co się stało?

Z płaczem nigdy większego problemu nie było. Przytuliłam, pocałowałam, i zaraz znów był śmiech i szaleństwo. Ale kiedy pojawiała się złość…nie wiadomo o co, to już tak prosto nie jest!

Lilka rzadko się złości, raczej rzuca fochem, jak przystało na małą kobietkę. Eryk natomiast bardzo się nakręca. W jednym momencie, nie wiadomo czemu, zmienia się w syczącego, gotowego do walki wojownika, któremu z oczu aż trzaskają gniewne pioruny!

Dzieci same często nie rozumieją swoich emocji i uczuć, i zwyczajnie nie potrafią sobie z nimi poradzić. Eryk jest akurat na takim etapie, że wszystko bardzo przeżywa, szybko zalewa go fala radości i tak samo szybko smutku i złości. Sam się nakręca, emocje nim szarpią, i zamiast powiedzieć co się stało, ciężko dyszy, rzuca zabawkami, albo ucieka do swojego pokoju i teatralnie trzaska drzwiami!

Na takie zachowanie jest tylko jedna rada!

Żadna kara, żadne nerwy czy krzyki z naszej strony. To tylko by sprawę pogorszyło!

W takich momentach, musimy uspokoić nasze dziecko i starać się dowiedzieć co się stało, dlaczego się tak zdenerwowało i starać się mu pomóc rozwiązać przyczynę jego złości.

Dlatego też, w takich chwilach, gdy sytuacja jest mocno napięta, tonem nieznoszącym sprzeciwu, acz spokojnym, mówię do Eryka aby usiadł, napił się trochę swojego picia i oddychał. Oddychał głęboko. I sama, kiedy już jest na to gotowy, oddycham z nim… głęboko. WDECH, WYDECH, WDECH… Przy trzecim wdechu, Eryk już jest całkowicie spokojny i jak to dziecko, całkowicie rozbawiony tym całym śmiesznym oddychaniem. I wtedy, już na spokojnie, przytulam go, a on mówi mi co go tak rozwścieczyło. Jeśli się da, od razu rozwiązujemy problem, jeśli nie, razem szukamy na niego jakiejś rady. Tak czy siak, w naszym domu znów panuje radość i szaleństwo :)

A Wy macie swoje jakieś sprawdzone sposoby na złość Waszych dzieci?