Rodzice mają wolne…czyli weekend bez dzieci!

W ostatni weekend wybraliśmy się razem z moim Konradem do Szczyrku. Ot, taki szybki, całkiem spontaniczny wypad w góry. Szybki, bo wyjechaliśmy w sobotę rano, a już w niedzielę po południu wracaliśmy. Ale i tak było to więcej czasu, niż dotychczas mieliśmy. Dlaczego? Ponieważ pierwszy raz, wybraliśmy się bez dzieci! 

Nie był to co prawda pierwszy raz, kiedy nasze dzieci spędziły noc poza domem bez nas (lecz drugi:)), ale pierwszy, kiedy gdzieś pojechaliśmy sami. Za pierwszym razem, zostawiliśmy dzieci u dziadków popołudniu, a sami wybraliśmy się do kina i na jakieś zakupy, później wróciliśmy do domu, wypiliśmy po drinku i poszliśmy…spać. Dokładnie, to jest to na czekaliśmy od kilku lat jako rodzice! Aby móc się w końcu wyspać ;)

Rodzice wyjeżdżają…

Tym razem, mieliśmy więcej czasu tylko dla siebie i mogliśmy go jakoś lepiej spożytkować. Tak więc, już z samego rana podrzuciliśmy dzieci dziadkom, a sami udaliśmy się na wycieczkę. Powiem Wam szczerze, że na początku, jakoś tak dziwnie nam się jechało… jakoś tak strasznie cicho było, jeżeli wiecie o czym mówię ;) U nas każda dłuższa podróż z dziećmi w aucie, to istna walka o przetrwanie!

Pogoda nie była jakoś specjalnie sprzyjająca, bo jak na złość, po tygodniach upałów, po prostu lało! I to bardzo! Ale kto by się przejmował takimi szczegółami, w końcu, to był nasz pierwszy wyjazd sam na sam i pogoda nie mogła nam tego zepsuć. Kiedy byliśmy już na miejscu, musieliśmy tylko znaleźć sobie jakieś lokum na noc, co wcale nie okazało się taką prostą sprawą, ponieważ, gdzie nie dzwoniliśmy wszystko było zajęte… W końcu, dopiero przez serwis booking.com znaleźliśmy jakąś miejscówkę. Nie był to pokój naszych marzeń, ale kiedy szukasz czegoś na ostatnią chwilę, cieszy Cię cokolwiek. A po za tym, to było tylko na jedną noc, więc jakichś specjalnych luksusów wcale nie musiało być.

Po zameldowaniu się w „pensjonacie”, wybraliśmy się spacerkiem pod mega dużym parasolem bo ciągle padało, na obiad. O jedzenie tam trudno nie było, restauracja dosłownie na restauracji stała, więc wybór był ogromny. Zamówiliśmy sobie jakieś pyszności regionalne, posiedzieliśmy, porozmawialiśmy ze sobą, tak jak już dawno tego nie robiliśmy, bo żywcem nie było kiedy i mogliśmy się w końcu nacieszyć tylko sobą. Później, jak już trochę mniej padało, poszliśmy dalej na spacer, trochę pozwiedzaliśmy, porobiliśmy sobie selfie pod skocznią, powygłupialiśmy się razem i spędziliśmy naprawdę bardzo miło czas.

I mimo, że jednak było trochę dziwnie i tęskno za dziećmi, to odpoczęliśmy, bardzo odpoczęliśmy. W końcu mogliśmy pobyć tylko ze sobą, czego nam bardzo brakowało! Taki czas tylko we dwoje (nawet bardzo krótki) jest bardzo potrzebny, bo rodzice to nie tylko rodzice, ale również partnerzy i też potrzebują czasem pobyć sami. Żeby się zresetować, naładować, skupić tylko na tej drugiej osobie, dopieścić nawzajem… To bardzo ważne w każdym związku, dlatego jeżeli macie tylko taką możliwość, to korzystajcie! Bo warto! 

A nasze dzieci? Nasze dzieci uwielbiają swoich dziadków i też się świetnie bawiły. My za to byliśmy o nie spokojni, bo wiedzieliśmy, że zostawiamy ich w dobrych rękach ;)

 

rodzice