Tak, jestem jedną z tych powalonych matek! I Ty pewnie też…

W dzisiejszych czasach, każda matka jest bacznie obserwowana przez życzliwych obserwatorów, którzy zawsze mają coś do powiedzenia, tuż za jej plecami, niby że nie do niej, ale tak żeby słyszała. Taki obserwator oczywiście liczy, że ów matka, zaraz rzuci jakimś mięsem w jego kierunku i wywinie się z tego niezła jatka i wyjdzie jaka to ona naprawdę jest….

 

Teksty typu: ” Dzisiejsze matki to już do reszty powaliło…”, ” Dzieci jej się zachciało…”, „Z małymi dziećmi nie może sobie poradzić…”, „Razem z dzieckiem to jej mózg wyszedł na porodówce..” i wiele innych można usłyszeć, a to stojąc w kolejce do kasy, na sali sklepowej, w autobusie czy nawet na placu zabaw. Bo wiecie inne matki to najlepiej potrafią drugiej przywalić tak, żeby tej drugiej głupio się zrobiło!

 

Ja się tylko zastanawiam po co to komu? Nie rozumiem czemu kogoś w ogóle obchodzi to, że za nim ubiorę dziecku nowo zakupioną rzecz, najpierw muszę ją wyprać i wyprasować! Bo wyobraźcie sobie, że stojąc ostatnio w kolejce do kasy z ubrankami w ręce, jak zwykle głupio gadałam do moich pociech.., a Lilka koniecznie chciała, te rzeczy mi zabrać.Wiecie taka zabawa, żeby dziecku się nie nudziło i ja mówię do niej: „Nie nie nie… najpierw musimy to wyprać i wyprasować…”, a tu cichcem słyszę Życzliwą, która mówi niby do swojej koleżanki: „No te matki to już do reszty powaliło…. przecież to wszystko czyste jest…” i coś tam jeszcze mruczała do tej drugiej. Niby nie do mnie, ale tak żebym słyszała, ja jako spokojny człowiek, od razu jeszcze większy uśmiech na twarzy i dalej głupio gadam do dzieci.

20150608_181627

Mogłabym się odezwać do Życzliwej, tylko po co? Żeby miała satysfakcję? Żebym miała dzień zepsuty? To nie dla mnie, ja osobiście sprawę olałam i niech ta Pani dalej żyje sobie w przekonaniu, że te rzeczy są czyste, a zapewniam was….nie są! Sama pracuję w sklepie odzieżowym i coś na ten temat wiem. Rzeczy wiszą na sklepie czasem bardzo długo, kurzu jest na nich masa, z klimatyzacji nie raz jakiś obrzydliwy robal wylezie…bleee i to wszystko na ubrania leci! Inni ludzie przed nami mierzyli to , dotykali, czasem dziecko pociągnie za rzecz, która spadnie na podłogę, nieświadoma matka przejedzie po tym wózkiem, albo zdepta… tak, takie rzeczy się dzieją ( mi dość często ). Więc skoro sobie piorę wszystko co nowe to tylko i wyłącznie moja sprawa, czy to oznacza że mnie do reszty powaliło? Może. Czy mnie to obchodzi? Nie bardzo :)

 

20150610_124536Także często w sklepie spożywczym na sali (chyba głównie w sklepach można spotkać Życzliwych ), kiedy to dziecko sobie coś uwidzi, że ono che coś tam, a rodzic mówi NIE, no i scena, ryk krzyk albo kładzenie się na podłodze – normalna rzecz (tzw bunt dwu-, trzylatka, który sprawdza na ile może sobie pozwolić) i tu też nie obejdzie się bez gapiów i cennych uwag – No z dzieckiem sobie nie radzi…

 

Plac zabaw też bezpiecznym miejscem nie jest….tu to dopiero można się nasłuchać. A przecież wszystkie z dziećmi przyszły… A na placu jedno dziecku drugiemu zabierze zabawkę – A gdzie matka? Wychować nie potrafi? I tu niespodzianka, bo dziecko tej Życzliwej też zabiera innemu zabawkę, albo jak idą do domu to histeria taka że całe osiedle słyszy :) To jest chyba Karma :)

20150425_132715
Ja pilnuję swoje dziecko tak, że jak chce czyjąś zabawkę, to żeby najpierw się zapytał czy może (żeby później nie było), a zachowanie innych dzieci mnie nie obchodzi i nawet jak ktoś mojemu zabiera coś to mu tłumaczę, że skoro on wziął czyjąś zabawkę to powinien się podzielić. Piaskownica to takie miejsce gdzie mimo tego, że masz ze sobą całą reklamówkę zabawek, to dziecko i tak chce komuś zabrać – i to też jest normalna rzecz, więc o co tyle szumu i gadania?