Tik-Tak, Tik-Tak- czasu ciągle brak!

   Ostatnio coś mnie mało w blogosferze… związane jest to z brakiem czasu, ogólnym zmęczeniem i ciągle przybywającym nowym zadaniom do wykonania, jakbym już miała mało na głowie… ;/
Tak się składa, że zbliżają się wielkimi krokami urodziny moich dzieci: Eryk kończy 3 latka, a Lila roczek! :) Dodatkowo, ponieważ Lila nie była jeszcze do Chrztu to również będzie Chrzest Święty. Każda taka impreza to masa roboty, no i masa wydatków, więc postanowiliśmy zrobić 3w1, więc trzeba się do tego nieźle przygotować. Impreza domowa, więc w grę wchodzi gotowanie i pieczenie i najgorsze – sprzątanie! Ale sprawy kulinarne wykonuje się raczej tuż przed imprezą, to trochę czasu jeszcze mam.
 


Mimo, że dzieci są z maja, postanowiliśmy wszystko urządzić w czerwcu,musieliśmy się też dostosować do Kościoła,bo tylko w pierwszą i trzecią niedzielę miesiąca odbywa się Chrzest.
No więc, nie kulinarne sprawy mnie wykańczają ( przynajmniej na razie :)), a ogarnięcie mieszkania. Trzeba jakoś wszystko ogarnąć tak, żeby jak goście przyjdą, nie padli na wejściu. 

Wiecie jak przy dzieciach, utrzymanie porządku graniczy z cudem, przynajmniej u mnie. Ale zabawki to pół biedy… wszystkie można powrzucać do pudeł czy skrzyń np. skrzyń pirata-my mamy już takie trzy, a w poniedziałek będziemy polować na regał dla dzieci na zabawki w Lidlu, więc to to jeszcze da się ogarnąć. Mi na co dzień nie przeszkadza, że zabawki walają się po całym mieszkaniu, jak poproszę to Eryk posprząta ( z moją pomocą oczywiście – trzeba dać przykład), wieczorem i tak wszystko jest uprzątnięte, a tak przynajmniej się bawią.


Najgorsze jest to że ciągle coś ląduje na dywanie lub łóżku, mam na myśli jakieś jedzenie lub picie… no to sobie wyobraźcie jak to teraz wygląda. Konieczne będzie pranie dywanu i czyszczenie łóżka, a pogoda do tego też musi być, żeby szybko to wyschło i najlepiej jakby dzieci w domu nie było :) Chyba za dużo bym chciała:) Jakoś muszę sobie to wszystko zorganizować, a od myślenia jak to zrobić robi mi się jeszcze większy mętlik. Do tego dochodzi wybór koloru ścian, no tak ściany też trzeba malować ponieważ mój mały Picasso postanowił sprawdzić czy kredkami i długopisem da się malować po ścianach :/ 

Tu jak się przyjrzeć, to widać pomalowaną ścianę :)

Jedna z najprawdziwszych prawd to taka, że kiedy dziecko cicho się bawi, to znaczy że robi coś czego nie powinno! Tak więc, kiedy ja myłam naczynia w kuchni, A Eryk bawił się w salonie,to kiedy zrobiło się za cicho, poszłam sprawdzić co robi i zamarłam,na powierzchni połowy największej ściany miałam namalowane wielkie koła, spirale czy coś tam…i on jeszcze mi powiedział, że gra „mecza”, cóż kredki zabrałam, ale chyba nie wszystkie, bo pod TV też się znalazły podobne malunki. Ja naprawdę nie wiem kiedy on to zdążył maźnąć. Dzieci mają wyczucie, jak tylko idę do łazienki czy do kuchni, to ten już coś majstruje. Na szczęście, teraz bardziej skupia się na zabawkach, klockach, autkach i takich tam, a karierę malarską odstawił na bok na razie ( kredki do użytku tylko i wyłącznie pod nadzorem :)).
Wydaje się nie dużo, ale jednak, prócz tego codzienne obowiązki, a ja w domu sama z dziećmi jestem cały czas. Eryk czasem do dziadków jedzie, to coś więcej ogarnę jak mała śpi. A kiedy piękna pogoda na dworze, to wolę wyjść z nimi na spacer niż ciągle coś sprzątać – ileż można! 


Ale to nie wszystko :) Dzieci trzeba ładnie ubrać. Lila do Chrztu, więc tu naprawdę duuużo czasu poświęciłam na różnych stronach internetowych, aby znaleźć sukienkę, buciki, bolerko i opaskę. Totalny zawrót głowy! Pewnie dlatego już na bloga czasu nie miałam…Ale udało się znaleźć sukieneczkę, jak dla mnie idealną :) Już większość kupiona, więc postaram się pochwalić w najbliższym czasie :) Pozostał mi tylko Eryk do ubrania, ale myślę, że z nim już takiego problemu nie będzie. W sklepach jest taki wybór, że nie wiadomo w którym kierunku patrzeć. O siebie i Konrada też się nie martwię, my w tym dniu nie będziemy najważniejsi, to nie na nas wszyscy będą patrzeć, więc w garderobie na pewno coś się znajdzie. Najważniejsze, żeby wszystko wyszło w miarę OK, nie liczę na idealne przyjęcie, bo wiem, że o czymś zapomnimy, że coś się nie uda, wiem o tym, zawsze tak jest. Ja to bym chciała, żeby już było po i żebym już nie musiała myśleć o tym wszystkim, bo samo takie myślenie wykańcza człowieka! W takich momentach chciałabym, aby moja doba trwała co najmniej 30 godzin, a nie te marne 24, to może bym się chociaż wyspała trochę… 

Lila chyba zorientowała się,że mama zauważyła jak wyciąga wszystkie zabawki ze skrzyni :)

 

Z pogody trzeba korzystać, plac zabaw obowiązkowo!

 

Ulubione miejsce Lili to huśtawka, w ogóle by z niej nie schodziła :)