Uzależnieni…

Ostatnio wszędzie głośno o zmianach, zmianach na lepsze, a mianowicie zmianach żywieniowych w placówkach edukacyjnych. Koniec z niezdrowym żarciem! Jak zdążyliście zauważyć, na wielu blogach przewija się temat nowych zasad jakie zostały wprowadzone w życie, w sprawie żywienia dzieci w szkołach czy przedszkolach. Wielu rodziców się cieszy ze zmian, a innych one przerażają :

„No i co teraz te dzieci będą jadły…?” Część taki ma właśnie problem! Skąd to się bierze? Bo niestety w większości jesteśmy UZALEŻNIENI od niezdrowego jedzenia! MY, nie nasze dzieci! Niektórzy nawet mówią: „Na coś trzeba umrzeć”, ” Życie nie jest łatwe, to chyba należy mi się coś od życia, jakieś drobne przyjemności..” i idą do popularnych fast foodowych jadłodajni.

Zaraz ktoś mi powie, że teraz tam nie jest tak źle, bo są tam też sałatki i wszystko jest ŚWIEŻE i w ogóle pyszne i o co innym chodzi? O nic, chcesz to idź i jedz tam śniadanie, obiad, kolacje i kawę i lody i czego dusza zapragnie, ale nie wmawiaj nikomu, że teraz tam jest zdrowo -no sorry! Mi też od czasu do czasu zdarza się jeść coś na szybko, jakiś zestawik czy coś, święta nie jestem, ale zdaje sobie sprawę co jem i jak „ZDROWE” to jest. A z najgorszych moich grzechów, to chyba uzależnienie od czekolady, taka słabość okropna… ;) A co to w ogóle ma wspólnego z tymi zmianami? Bo niestety moi drodzy, ale sama zmiana w szkołach, to zaledwie kropla w morzu! To MY przede wszystkim musimy dbać o jakość spożywanych posiłków przez nasze dzieci…

Są też takie sytuacje, kiedy matka, babka czy ktoś kto odbiera dziecko z placówki, pyta co było do jedzenia, dziecię odpowiada i ta zaraz patrz z politowaniem i mówi: „Biedaku, co oni Ci tam dają…, a to chodź pójdziemy na lody do MAKA i coś zjemy…” Nosz… wtedy ta cała „zmiana na lepsze” nie ma sensu!

Niestety uzależnienie od niezdrowego jedzenia ma o wiele głębsze dno… niektórzy nie wyobrażają sobie ugotowania zupy bez vegety czy sklepowych kostek rosołowych. No bo, jak tak zupę bez smaku zrobić?! Jeszcze chłopina z domu Cię z tą zupą wyrzuci… ;)

Są i na to sposoby. Nie, nie na CHŁOPA! Na zupę! :) Kostki na przykład możesz sobie sama zrobić i zamrozić, w sieci są przepisy: TU i TU i jak wpiszecie w wyszukiwarkę, to znajdziecie masę przepisów na domowe kostki rosołowe :) Ja osobiście lubię wyciągać smak z warzyw, które gotuję w zupie i część z nich po prostu ugotowane już, wrzucam do blendera i miksuję, dzięki temu zupa mi gęstnieje i mam pewność, że nawet jak moje dziecię nie zje warzywka, bo ma taki dzień że warzywka są be, to i tak je zje w wersji zmiksowanej, bo nie wie, że tam warzywka są ;D A zupa jest wtedy naprawdę pyszna i nie trzeba doprawiać Bóg wie czym…

Może Masterchefem nie jesteś, ja na pewno nie, ale żeby zdrowo i fajnie gotować nie musisz być! Nie masz pomysłów co można ugotować? Poszukaj fajnych przepisów w sieci, albo książkach kucharskich. Ja ostatnio znalazłam kilka darmowych ebooków z przepisami dla dzieci TU jakby kto chciał zobaczyć, a powiem Wam szczerze, że takie dania to ja sama z chęcią zjem :)

Da się zdrowo? Da się! Trzeba tylko chcieć i walczyć z uzależnieniem od polepszaczy smakowych, soli i cukru! Bo to od tego jesteśmy uzależnieni. I nie zakładajmy z góry, że coś co nam nie za bardzo smakuje, naszemu dziecku też nie będzie smakować… ono ma jeszcze całkiem sprawne kubki smakowe, a nóż Cię zaskoczy :)

Zdjęcie0184

Jednak mimo wszystko, nie popadajmy z skrajności w skrajność, sporadyczne grzeszki (tylko tak na prawdę sporadyczne) raczej nie zaszkodzą, najważniejsze żeby być świadomym czym się karmimy i czym karmimy nasze dzieci! No i pamiętajmy, że one biorą z nas przykład, więc daruj sobie teksty do dziecka : „Mi wolno bo jestem dorosły” – do dziecka to nie przemówi, a skoro Tobie smakuje i jemu tego NIE WOLNO, to musi być PYSZNE!