„Witamina N” i negatywne skutki jej niedoboru u dzieci.

Niektórzy z Was, zapewne zastanawiają się co to jest ta „witamina N”? Raczej nie znajdujemy jej w wykazie ważnych składników odżywczych, ani w formie suplementów diety. Ale ta „witamina” jest niezwykle istotna w życiu naszego dziecka! Dzięki jej odpowiedniemu dawkowaniu, wspomagamy jego prawidłowy rozwój.

A więc, co to za witamina? I gdzie możemy ją znaleźć?

„Witamina N”, to nic innego jak kontakt z naturą (N pochodzi od natura). Nazwę zawdzięcza amerykańskiemu dziennikarzowi i autorowi książek,  Richardowi Louv.

My jako rodzice, w dzieciństwie prawdopodobnie mieliśmy codziennie aplikowane ogromne ilości tej witaminy. Wtedy nie było smartfonów, tabletów, kanałów tylko i wyłącznie z bajkami, dziesiątek zajęć dodatkowych, czy nowoczesnych zabawek, które zabijają kreatywność… Jako dzieci, większość czasu spędzaliśmy poz domem. Czy to w ogrodzie, parku, jeżdżąc na rowerze, na łące zbierając kwiaty, bawiąc się w chowanego wśród wysokich traw, czy to organizując w lesie podchody (najlepsza zabawa!). Tu czy tu, spędzaliśmy większość czasu w kontakcie z naturą i to było wspaniałe! Ale wtedy tego jeszcze nie docenialiśmy. Pamiętam jak miałam 7 lat, moi rodzice wysłali mnie na obóz harcerski, na 3 tygodnie do lasu pod namioty! Przez 3 tygodnie mieszkaliśmy w lesie i nawet w namiotach, zamiast podłogi mieliśmy trawę. To dopiero była duża dawka natury! Do dopiero była przygoda!

Deficyt przyrody

Niestety, obecnie coraz częściej dzieci są odcinane od natury, spędzają czas na zajęciach dodatkowych, przed TV, są zapatrzone w tablety, smartfony czy inne cuda techniki. A cena jaką płacą za ograniczony kontakt z naturą, jest wysoka, jest to  tzw „Zespół deficytu przyrody”…, gdzie zrozumieją to dopiero, kiedy będzie już prawdopodobnie zbyt późno, aby uniknąć jego negatywnych skutków, do których należą:

-problemy z nadwagą,

-niedostatecznie wytrenowane zmysły,

-nadpobudliwość,

-częstsze występowanie schorzeń fizycznych oraz psychicznych,

-ogólne przygnębienie.

Kontakt z naturą działa na mózg, ciało i duszę naszych dzieci. Dlatego warto zadbać o jej odpowiednie dawkowanie każdego dnia!

Oddziałuje na zmysły – dziecko poprzez kontakt z naturą, trenuje wzrok, słuch, dotyk, węch a nawet równowagę. W końcu może popatrzeć na coś dalej niż ekran TV czy laptopa. Dodatkowo kolory, zwłaszcza zielony poprawiają sprawność widzenia. Może poznać nowe zapachy, usłyszeć przyjemne dźwięki, jak śpiew ptaków, szelest liści, szum strumienia… Poczuć na własnej skórze podmuch wiatru, krople deszczu, szorstkość kory, albo rosy o poranku. Już od samego przebywania na łonie natury rozwija się.

Natura uspokaja i gwarantuje dobre samopoczucie – dzieci, które mogą się wybawić na dworze, są spokojniejsze. Świeże powietrze, przyroda i światło słoneczne działają kojąco na nasze maluchy. To tu mogą się wyżyć, wyszaleć, ubrudzić, wyrzucić z siebie całą złą energię i naładować tą pozytywną! Nie ma chyba dziecka, które po spędzeniu całego dnia na zabawach na dworze byłoby smutne. Dzieci, które spędzają czas na łonie natury są szczęśliwe, bo mogą bawić się na całego, bo mogą być sobą!

Rozwija kreatywność – każdy rodzic chce, aby jego dziecko było kreatywne. Wymyśla różne zabawy i ćwiczenia, a wystarczy wypuścić dziecko do ogrodu, parku czy na łąkę. Nawet nie trzeba mu nic podpowiadać! Ono samo sobie poradzi, samo znajdzie sobie ciekawą zabawę! Z zwykłych krzaków stworzy najlepszą bazę, z patyków miecze czy różdżki, w ogródku będzie szukać ukrytego przez piratów skarbu… Czy wiele, wiele innych, bo przecież dziecięca wyobraźnia nie zna granic! Wystarczy im tylko pozwolić z niej korzystać.

Zapewnia dużą dawkę ruchu – widzieliście kiedyś, żeby dzieci usiedziały dłuższą chwilę nic nie robiąc na dworze? Ja nie! Nigdy! Przyroda sama zachęca dzieci do zabawy, czyli do aktywności fizycznej. Przecież jest tyle ciekawych rzeczy do zrobienia i odkrycia! Dzieci cały czas są w ruchu, dzięki czemu unikają otyłości, a także poprawiają swoją sprawność fizyczną.

Spędzanie czasu na łonie natury przynosi bardzo wiele korzyści, zapewne można by wymienić ich znacznie więcej. Dlatego warto się zastanowić, czy my jako rodzice, zapewniamy naszym dzieciom odpowiednią dawkę „witaminy N” każdego dnia? I niestety muszę was zmartwić, ale spacer po osiedlu, się nie liczy, także łapanie pokemonów! Dzieciom trzeba codziennie aplikować odpowiednią dawkę kontaktu z naturą, ale takiego prawdziwego! Niech chodzi boso po trawie, zbiera kwiaty na łące, chowa się wśród zarośli, biega po ogródku, liczy drzewa, kopie dziurę w piasku, ale niech ma kontakt z naturą! Nawet kiedy mamy czas ograniczony, lepsza choć godzina dziennie niż nic! Nie tylko nasze dzieci na tym skorzystają, ale my jak dorośli również. Korzystajmy z przyrody i tego co ma nam do zaoferowania. Będziemy zdrowsi, szczęśliwsi i będziemy mieć piękne wspomnienia.

Warto, naprawdę warto się nad tym zastanowić…