Nie wiem jak to się stało, ale mamy już  koniec Października! A ja znów się przyłapałam na tym, że mój blog już prawie pajęczynami obrósł! I to dosłownie. Znów przez miesiąc nic nie publikowałam… I wierzcie mi lub nie, nie wiem kiedy mi ten miesiąc tak szybko zleciał!

Tak mnie pochłonęły codzienne sprawy i projekty za które się zabrałam, że zwyczajnie brakło mi na inne rzeczy czasu – jak na przykład blogowanie. 

I tak naprawdę mogłabym zacząć znów publikować posty, jak gdyby nigdy nic, bez słowa wyjaśnienia, ale chyba nie byłabym sobą wtedy… Bo, mimo, że na blogu i w sieci u mnie nic się nie dzieje, można by rzec, że nudą straszną wieje…,to w życiu realnym, tym bardziej normalnym – całkiem sporo!

Po pierwsze:

Z początkiem Października – Eryk przeszedł kolejną operacje. Obecnie nie może uczęszczać na zajęcia w przedszkolu, a ponieważ należy do grupy „zerówkowej” i przez to omijają go ważne zajęcia przygotowawcze do zajęć w szkole, tak też zostałam jego osobistą nauczycielką! I przerabiamy cały materiał, korzystając z tych samych książek, co dzieci w przedszkolu, w domu. Dodatkowo, co jakiś czas musimy jechać do Warszawy na konsultacje chirurgiczne, ponieważ przygotowujemy się już do kolejnej i mamy nadzieję, że już ostatniej operacji.

Warszawa
Warszawa

Po drugie:

W ramach remontu łazienki, który rozpoczęliśmy z początkiem czerwca, dopiero teraz wymienialiśmy wszystkie drzwi w naszym mieszkaniu, tak żeby wszystko wyglądało pięknie i spójnie.

Najpierw długo czekaliśmy na same drzwi, a następnie, kiedy już były gotowe i termin montażu ustalony, musieliśmy wyciąć stare! Oczywiście ja tu tylko sprzątałam, ale wyobraźcie sobie ile pyłu i bałaganu było przy tym wycinaniu… Masakra!

Po trzecie:

Mój Konrad się rozchorował… Dopadło go jakieś paskudne zapalenie krtani i biedak na cały tydzień dosłownie stracił głos! 

A wiecie jak to jest z chorym facetem w domu… gorzej niż z malutkim dzieckiem! Przynajmniej nie marudził, bo słowa z siebie wydusić nie był w stanie ;)

chory facet w domu

Po czwarte:

Dosłownie przepadłam w szydełkowym świecie! Nie wiecie, ale Wam powiem: jak byłam bardzo młoda, to wykonywałam wszelkiego rodzaju makramy, gobeliny czy jakieś pierdułki na szydełku czy drutach. I teraz to do mnie powróciło! I tak sobie siedzę, dziergam i plotę i dywanik do łazienki tak sobie przy okazji wydziergałam ;) Fajny? Może wrzucę tu jakiś tutorialik, chcecie?

sznurek bawełniany
dywan ze sznurka

I już ostatnie, po piąte:

Projektuję nowy wygląd mojej strony przy pomocy Elementora – genialnej wtyczki, którą jakiś czas już się „bawię”, a ostatnio nawet coraz lepiej się wzajemnie rozumiemy! I mam nadzieję, że już wkrótce będę mogła Wam zaprezentować  „Lilannn” w zupełnie nowej (oby lepszej) odsłonie – trzymajcie kciuki! 

Tak więc, jak widzicie, trochę mi się w tym miesiącu nazbierało różnych „tegesiów”, także bardzo was przepraszam za moją nieobecność, ale wiadomo! Są sprawy ważne i ważniejsze, którymi trzeba się w pierwszej kolejności zająć!

A blog, to moje miejsce w sieci, do którego z przyjemnością wracam i lubię tu przebywać, ale na moich warunkach, nic na siłę.

Miłego dnia! ;)