Gdzie jesteś mamo???

 

Z dnia na dzień robi się coraz cieplej, dzień się wydłuża, przyroda już w pełni ożywiona, a my korzystamy ze słonecznych dni i łapiemy każdy promyk Słońca. Oczywiście zdarzają się i chłodniejsze dni, ale dzisiaj o tych raczej cieplejszych dniach chciałam wspomnieć. Jeszcze jakichś strasznych upałów nie ma, ale to może się z dnia na dzień zmienić i temperatura podskoczy okropnie.

W takie dni pot po nas spływa, obowiązkowo coś do picia mamy przy sobie. Jedziemy odwieźć dziecko do żłobka, przedszkola czy szkoły, albo też po prostu gdzieś jedziemy, my z przodu a nasza kruszyna z tyłu w foteliku. Gorąc daje się we znaki każdemu, męczy, nic nam się nie chce, mózg jakby wolniej pracuje..

Dlaczego o tym piszę?

Pewnie już większość się domyśla, ale idźmy z tym dalej, po kolei.
No więc jedziemy gdzieś ( Ty albo ktoś z Twoich zaufanych bliskich) z dzieckiem, upał nie służy nikomu, a już na pewno nie dzieciom. Zazwyczaj jadąc autem w taką pogodę zasypiają sobie słodko. Ty jedziesz dalej, cisza, spokój. Aż tu nagle sobie przypominasz, że musisz coś załatwić! W urzędzie jakimś czy coś kupić w sklepie, bo obiadu w domu nie ma. Podjeżdżasz na parking, zostawiasz auto i idziesz szybko załatwić swoje sprawy. I tu… część świadomie zostawia śpiącego malucha w samochodzie (przecież nic się nie stanie,  za parę minut wrócę), a część kompletnie traci rozum (chyba z gorąca) i zapomina, że nie byli sami, ale z małym człowiekiem, który właśnie został uwięziony w metalowej skrzynce śmierci.

Nie ma Cię, załatwiasz to o czym sobie przypomniałaś/eś jadąc autem. W ogóle nie myślisz o tym co właśnie dzieje się w pojeździe, w którym śpi dziecko ( a może już nie śpi ).
Wiesz, że pozostawiając samochód w słońcu temperatura wewnątrz pojazdu dochodzi nawet do 90 stopni C?

Co zazwyczaj robisz, jak podchodzisz do zaparkowanego auta, a jest niesamowity gorąc? Otwierasz i wchodzisz od razu do środka??? No nie bardzo… otwierasz drzwi na oścież i czekasz, czekasz aż żar się ulotni!!!
No więc wróćmy do pozostawionego przez nas auta i dziecka w środku. Samochód szybko się nagrzewa, temperatura ciała dziecka w takich warunkach może wzrosnąć od 2 do 5 razy szybciej niż u dorosłego człowieka! Masz o tym pojęcie? Wiesz co to dla niego oznacza? Śmierć! 

Ty ( chodzi tu o kierowcę, czy osoby jadące tymże autem) załatwiasz właśnie coś bardzo ważnego dla Ciebie( przynajmniej pozornie ważnego), a prawdopodobnie najważniejsza osóbka w Twoim życiu w tym samym czasie walczy o życie!

Jeżeli świadomie pozostawiasz dziecko w aucie, to gratuluję! No naprawdę nie wiem co powiedzieć, mam nadzieję, że tu nie ma takich osób! Ale jest też ta druga grupa, która z różnych przyczyn zapomniała, że jedzie z nimi dziecko! Wydaje się to niedorzeczne prawda? Kurczę, niestety takie przypadki się zdarzają, coś nas totalnie przyćmi, albo akurat z kimś rozmawiamy przez telefon czy coś… No różne mogą być przyczyny, nie wiem, piszę tak, bo chyba rok temu, było głośno o jakimś mężczyźnie, co miał dziecko do przedszkola odwieźć, a on pojechał prosto do pracy i na parkingu zostawił auto w słońcu oczywiście, a dziecko w aucie, na osiem godzin! Przecież nie zrobił tego świadomie! Zaćmiło go! STRASZNA TRAGEDIA !!!


Nigdy bym nie chciała się znaleźć w takiej sytuacji! Dlatego piszę o tym, bo powinno to być wałkowane non-stop, a szczególnie, kiedy zbliżają się te coraz cieplejsze dni. Każdy z nas powinien o tym pamiętać, rozmawiać czy pisać o tym, po to, aby sobie nawzajem przypominać, bo jesteśmy tylko ludźmi, a umysł człowieka często go zawodzi. I tu też APEL ogromny do wszystkich, którzy widzą dziecko zamknięte w aucie( nawet jak ma uchylone trochę okno to tam powietrza wcale więcej nie ma, przecież auto stoi! Temperatura rośnie!), jak nie ma nikogo w pobliżu dzwońcie po POLICJĘ, a nawet i szybę rozbijcie! Bo może akurat uratujecie komuś życie, ale za nic w Świecie nie bądźcie obojętni -w stylu: to nie moja sprawa! Reagujcie (reagujmy) zawsze, małe dziecko samo sobie nie poradzi…

Na pewno wielu z was widziało już ten spot, nie szkodzi, obejrzyjcie jeszcze raz, warto wiedzieć ile może nas kosztować jedna zła decyzja….