JAK SZYBKO I BEZBOLEŚNIE WRÓCIĆ DO WAGI SPRZED CIĄŻY???

No właśnie! Czy tak się w ogóle DA? Dla mnie drogi są dwie: albo w miarę szybka i bolesna (zakwasy, masę wyrzeczeń itp.), albo nieco dłuższa, ale bezbolesna. Ja na początek skupiłam się na tej łatwiejszej – BEZBOLESNEJ.

Pozbycie się kilogramów, które nabyłam w trakcie ciąży zajęło mi niecały rok. Wiem, że wydaje się to bardzo długo, ale powrót do formy po porodzie może być naprawdę trudny, nie zawsze można od razu się katować różnymi ćwiczeniami czy dietami. Tak więc powrót do wagi zajął mi rok, jeansy sprzed ciąży PASUJĄ, a ja jestem zadowolona! :) Jednak to dopiero początek mojej drogi, bo może i waga spadła, tkanka tłuszczowa się zmniejszyła, ale do Chodakowskiej to mi daleko, jednak tu, raczej bezboleśnie to już nie będzie!  Czasem udało mi się wykonać kilka programów treningowych, po których czułam zakwasy na pośladkach przez dwa dni, jednak było to tak mało, że nie można mówić o regularnych ćwiczeniach, raczej były to jakieś chwilowe przebłyski mocy. Jednak, teraz, kiedy już się skończyły te upały (ja strasznie nie lubię się pocić, kiedy jest ponad 30 stopni na zewnątrz) planuję rozpocząć walkę o jędrne ciało, twardy brzuch i napompowany TYŁEK!!!

A jak wyglądała moja droga do pozbycia się niechcianych kilogramów?

#1. ODPOWIEDNIA DIETA.

Chcąc zrzucić wagę, niestety musisz pożegnać się z objadaniem się wszystkim na co masz ochotę w nieskończonych ilościach. Jedz wartościowo, nie ilościowo! Nie głódź się -bo nie tędy droga. Rygorystyczna dieta nie jest najlepszym rozwiązaniem, sporadyczne grzeszki, bardzo Ci nie zaszkodzą, a czasem pomagają zaspokoić głód zjedzenia czegoś czego nie powinnaś (jak za mną coś „chodzi”, to mogę wyjeść całą lodówkę, a i tak, dopóki nie zjem tego czegoś, to mi nie przejdzie ). Dużo warzyw, owoców i wody musi się znaleźć w Twojej diecie, mniej potraw tłustych, jedz częściej a mniej (my nie chomiki, to nie ładuj na zaś;)).

#2. Spacery.

Oj TAK! Po porodzie, stało się to moim ulubionym zajęciem. Dość, że moje dzieci jak za dotknięciem zaczarowanej różdżki, zasypiały w wózku i miałam chwilę spokoju, to mogłam się trochę więcej poruszać, niż po pokojach naszego malutkiego mieszkanka. Spacer nawet dwugodzinny jest lepszy od siedzenia w domu, jest to ruch, chodzisz, więc ćwiczysz, jakieś mięśnie pracują i tłuszczyk pomału się ulatnia!

#3. SCHODY.

Masz schody w domu? A może mieszkasz w bloku? Ja mieszkam w bloku, na czwartym piętrze, bez windy! No to, chcąc, nie chcąc musiałam po nich wchodzić i schodzić, czasem nawet kilka razy dziennie. A do tego dołóż zakupy i dziecko na rękach, no to masz już ćwiczenie z obciążnikami. Na początku łatwo nie było, ale z czasem mięśnie tak się wyrobiły, że spokojnie i na piąte jakby było, to bym się doczołgała! XD

#4. TAŃCZ Z DZIECKIEM NA RĘKACH.

Weź dziecko na ręce, włącz ulubioną muzykę i TAŃCZ! Tak po prostu. Ciebie to zrelaksuje, dziecię będzie miało fun, a kalorii będzie ubywać. Nie ma nic prostszego i przyjemniejszego. Believe me!

#5. KARM PIERSIĄ.

Karm piersią jeśli możesz. Tu nawet nie chodzi o to, że dziecko wysysa z Ciebie pokarm i kalorie ( choć to też), ale karmiąc, bardziej zwracasz uwagę na to co jesz. Dzięki temu łatwiej Ci się pozbyć złych nawyków żywieniowych, jesteś bardziej świadoma co jest dla Ciebie zdrowsze, no i dla dziecka!

I tak o to, wykonując te wszystkie „ciężkie” ćwiczenia każdego dnia wielokrotnie, udało mi się pozbyć zbędnych kilogramów. Ale to nie koniec, trzeba się wziąć za siebie i wdrożyć jakieś programy treningowe i wyrobić trochę mięśni i ujędrnić to „ciałko”! Wakacje już za 10 miesięcy!!! Ciężkie czasy przede mną: ból, pot i łzy… a przynajmniej tak słyszałam :) Jak dam radę to Wam o tym napiszę, a jak NIE DAM RADY… to nie będę się przypominać ;P