Zatkane kanaliki łzowe – historia Lili.

Oczy noworodka są bardzo wrażliwe i skłonne do podrażnień, dlatego też należy je przemywać wodą przegotowaną lub roztworem soli fizjologicznej co najmniej raz dziennie. Czasami zdarza się tak, że oczy dziecka cały czas ropieją. Powodem tego mogą być zatkane kanaliki łzowe. 


Łzy, których zadaniem jest oczyszczanie oczu maluszka, normalnie spływają kanalikami do wewnętrznego kącika oka i nosa. Jednak im młodsze jest dziecko, to kanaliki są węższe, czasem jest tak, że nie przepuszczają łez w ogóle. Mamy wtedy do czynienia z zatkanymi kanalikami łzowymi ( może to dotyczyć jednego lub obu oczu dziecka). Kiedy łzy gromadzą się w oczku, nasza pociecha wygląda jakby cały czas płakała. Często w kącikach oczu gromadzi się żółta a nawet i o zabarwieniu zielonkawym ropa. Ponieważ oko nie jest oczyszczane przez łzy, u malucha mogą występować infekcje lub też zapalenie spojówek. Dlatego w takim przypadku, oczka dziecka należy przemywać kilka razy dziennie i udać się do pediatry bądź okulisty.  Prawdopodobnie na początek dostaniemy jakieś kropelki do oczu i lekarz zaleci nam delikatny masaż oka. Przy masażu trzeba być cierpliwym, ponieważ dziecko raczej niechętnie daje sobie masować okolice wokół oczka, a poza tym na efekty trzeba czekać czasem nawet kilka tygodni.
W naszym przypadku, ani kropelki, ani masaż nie pomogły. Tydzień po porodzie oczy Lili zaczęły strasznie ropieć. Czasami wyglądała tak, jakby płakała ropą. Przemywaliśmy oczka roztworem soli fizjologicznej nawet paręnaście razy dziennie, jak spała to tak jej się ta ropa nagromadziła, że nie mogła w ogóle otworzyć oczu i się denerwowała. Na oczach miała normalnie skorupę z ropy…. W końcu postanowiliśmy udać się na przetykanie kanalików. Ciężko było się dostać na NFZ, ale udało się. I tak oto, kiedy Lila miała już trzy miesiące, odbyła pierwszy taki zabieg na jednym oczku ( nie wykonują od razu na obu oczkach ). Powiem tak, nigdy wcześniej się nie interesowałam jak taki zabieg wygląda, więc byłam lekko oszołomiona i sama łzy w oczach miałam. No więc moje dziecko, zawinięte jak w kokonie leżało na stole zabiegowym, a ja musiałam jeszcze swoim ciałem ją przytrzymywać ( leżeć na niej ), ażeby się przypadkiem nie ruszyła… dobrze, że kiedy trzeba to mam stalowe nerwy i to jako matka wytrzymałam, wszak wiedziałam, że to dla jej dobra.Szybka dezynfekcja i Pani okulistka do kącika oka mojej córeczki wprowadzała bardzo cienką sondę, którą przetykała zatkany kanalik. Z mojego punktu widzenia był to długi cienki drut, który w pewnym momencie znalazł się w oku mojego dziecka… masakra. Podobno to dzieci nie boli, ale ze strachu płaczą. Nigdy wcześniej moja córka tak bardzo nie płakała, zabieg trwa parę minut, a dziecko cały czas płacze i to tak jakby je ktoś obdzierał ze skóry, przeżycie okropne, ale dziecko raczej zapomni….matka – nigdy!
Po zabiegu oczywiście kropelki do oczka i po około tygodniu oczko nie ropiało wcale. Niestety drugie oczko zalewało się ropą…. Miesiąc po zabiegu udało się dostać na kolejny zabieg przetykania oczka… i powtórka z rozrywki – efekt natychmiastowy. Oczka zrobiły się w końcu ładne. Już później nie ropiały wcale, Lila miała chwilową traumę po zabiegach i jak byliśmy u pediatry na kontroli to od razu w histerię wpadła, ale i to minęło. Ważne, że oczka zdrowe, ja tego przeżycia nie zapomnę nigdy i żadnemu dziecku ani jego rodzicom tego nie życzę przeżyć, ale jeśli będzie taka konieczność, to nie ma co się zastanawiać, im mniejsze dziecko tym lepiej iść na taki zabieg. Bo jak jest już większe to trudniej je utrzymać i pewnie będzie pamiętać dłużej.
Lila trochę przeszła ze swoimi oczkami, ale za to, teraz ma piękne duże niebieskie oczyska :)